Formularz rejestracyjny

Filadelfia

28 Kwi Filadelfia

Dzisiaj, podczas zakończenia klasy trzeciej miała miejsce premiera naszego pierwszego filmu „Filadelfia”. Realizacja tego przedsięwzięcia zajęła  prawie 3 lata, w sumie około 180 godzin. Pierwsze 1,5 roku upłynęło pod znakiem niezwykle mozolnej pracy nad scenariuszem filmu. Dzięki zajęciom Pana Mirosława Tomaszewskiego( wyznawcy filozofii  Za wszelką cenę) udało się doprowadzić scenariusz do szczęśliwego końca. A nie było łatwo, raz w miesiącu kilkugodzinne zajęcia w Gdyńskiej Szkole Filmowej pokazały jedno – napisać dobry scenariusz jest niezwykle ciężko. Ktoś kiedyś powiedział, że z dobrego scenariusza można zrobić film dobry albo film zły. Ze złego scenariusza  nie da się zrobić filmu dobrego. To doświadczenie zapamiętamy na długo ale nam http://acheterdufrance.com/ udało się go stworzyć- nasz upragniony, wymęczony, pierwszy scenariusz filmowy.  I tak narodziła się Filadelfia. Zajęcia nad scenariuszem urozmaicane były spotkaniami z Panem Sławkiem Pultynem, który postanowił przybliżyć nam świat filmu od strony operatorskiej. Jakie mamy ujęcia filmowe? jak ustawić światła, żeby to co piszemy mogło zostać przełożone na język filmu. A potem to już tylko z górki….,no może nie do końca. Okazało się że praca na planie filmowym może być niezwykle fascynująca ale kondycje trzeba mieć Maratończyka, żeby to wszystko przetrwać. Na szczęście nieświadomość ma swoje ogromne zalety, a w dodatku mamy szczęście. Nasze szczęście ma imiona i nazwiska – Sławek Witek, Wojtek Sycz i Marek Zwara. Nauczyli nas, jak przetrwać na planie filmowym, kręcąc jedną scenę, trwającą 3 minuty przez kilka godzin i nie zwariować.

Czy to już koniec ? W filmie to chyba jest tylko w postaci napisu końcowego, bo w produkcji filmowej wydaję, że to pojęcie nie istnieje. Teraz trzeba ten ogrom nagranego materiału zmontować i  skomponować muzykę. Na szczęcie pięciu  wspaniałych postanowiło poświęcić wiele, bardzo wiele godzin na stworzenie tego, co możemy dzisiaj sobie obejrzeć. I znowu niejaki Churchill miał rację -” jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”.

Na koniec pozostaje Pół żartem pół serio zadać sobie pytanie,  czy warto było zrobić  15 minutowy film  przy 180 godzinach pracy własnej ?  Odpowiedź jest banalna – warto. My jesteśmy tymi szczęśliwcami, którzy przeżyli Filadelfijską opowieść. Czasami było to Sanatorium pod klepsydrą a czasami Dzień świra. Jakby nie patrzeć w efekcie końcowym  zawsze pozostaje Popiół i diament. Takie to już nasze  Zezowate szczęście. I za nie chcemy serdecznie podziękować temu, którego imienia nie wolno wymawiać – Panu Leszkowi Kopciowi, dyrektorowi Gdyńskiej Szkoły Filmowej.

 

 

Filadelfia -pełna wersja

Brak komentarzy

Dodaj komentarz